Sprzedali mnie za garść monet, myśląc, że jestem bezwartościowy. Nie wiedzieli, że koperta, którą położył na stole, obnaży kłamstwo, które ukształtowało całe moje życie.
Wydali mnie bez wahania. Bez wymówek. Bez zażenowania. Ani jednego słowa, które brzmiałoby jak miłość. Wymienili mnie tak, jak handluje się bydłem na wiejskim jarmarku – tanio, szybko, za garść…









