Spokojny wieczór staje się niespokojny
To był jeden z tych długich, wyczerpujących dni, po których marzysz o tym, by po prostu teleportować się do domu. Claire wsiadła do wieczornego pociągu z torbą przewieszoną przez ramię, stąpając ciężko, ale spragniona odpoczynku. Na zewnątrz zachodziło słońce, malując niebo delikatnymi smugami pomarańczu i różu. Światło wpadało przez okna, rzucając złotą poświatę na wagon, jakby próbując ukoić zmęczonych pasażerów swoim delikatnym ciepłem.
Claire znalazła wolne miejsce i rozsiadła się wygodnie, wypuszczając oddech, którego nie zdawała sobie sprawy, że wstrzymuje. Przez chwilę pozwoliła sobie nacieszyć się ciszą, rytmem pociągu turkoczącego po torach i cichnącymi pogawędkami pasażerów.
Ale potem go zauważyła.
Mężczyzna siedział naprzeciwko niej i wpatrywał się w nią.
W jego twarzy nie było nic złowrogiego. Wyraz twarzy był spokojny, niemal nieodgadniony. Mimo to jego spojrzenie nigdy nie drgnęło, nigdy nie złagodniało. To było spojrzenie, które przyprawiało o dreszcze, takie, które uruchamiało głęboko w środku instynkt – cichy głos szepczący: Coś jest nie tak.
Claire odwróciła wzrok, powtarzając sobie, żeby się za bardzo nie zastanawiać. Może był zamyślony. Może w ogóle na nią nie patrzył. Ale za każdym razem, gdy odważyła się spojrzeć, jego wzrok był tam, stały i nieruchomy.
Niepokój w jej piersi narastał z każdą minutą.
Nagła decyzja
Czytaj dalej…
Leave a Comment