Przeprosiłem i poszedłem do łazienki, próbując uspokoić oddech.
W środku poprosiłem kelnera, żeby odszedł ode mnie.
Cichym głosem wyjaśnił, że już wcześniej widział podobną sytuację.
Ta sama kobieta.
Różne daty.
Podobne spotkania rodzinne.
Podobne argumenty.
Wzór.
Nagle wszystko nabrało sensu.
Naleganie na zapłatę.
Cisza.
Drogie zamówienia.
Oczekiwanie.
Wróciłem do stolika, zapłaciłem za swoją porcję posiłku i cicho podziękowałem kelnerowi.
Z jego pomocą udało mi się wydostać bocznym wyjściem.
Żadnej konfrontacji.
Bez dramatycznego pożegnania.
Na zewnątrz powietrze wydawało się lżejsze.
Nie czułem się zawstydzony.
Nie czułam się winna.
Poczułem ulgę.
Później tej nocy ciekawość wzięła górę.
Wyszukałem jej imię w Internecie.
To, co znalazłem, nie było skandaliczne ani nielegalne.
Ale to było wymowne.
Posty na forum.
Ostrzeżenia od innych.
Historie, które brzmiały niepokojąco znajomo.
Szczegóły, które się nie zgadzały.
Ta kolacja nauczyła mnie czegoś ważnego.
Nie każda czerwona flaga powiewa głośno.
Czasami jest dostępny w menu.
I po raz pierwszy odszedłem zanim koszty stały się czymś więcej niż tylko pieniędzmi.
Leave a Comment