Kobieta, która została: niespodziewany akt życzliwości w centrum handlowym

Kobieta, która została: niespodziewany akt życzliwości w centrum handlowym

Wciąż pamiętam jego słowa:
„Dopóki nie jesteś w dobrych rękach, nie ustąpię”.

W szpitalu: od strachu do ulgi

Po przybyciu do szpitala wszystko potoczyło się bardzo szybko. Pielęgniarki zajęły się mną i próbowały mnie uspokoić. Zaprowadzono mnie do sali, gdzie omówiono badania, monitorowanie i środki ostrożności. Serce waliło mi jak młotem.

Tymczasem Lina czekała za drzwiami. Nie miała żadnego obowiązku, nie znała mnie, a mimo to nie chciała wyjść bez mojej wiedzy.

Kiedy lekarz wyjaśnił, że to nie poród, a komplikacja wymagająca monitorowania, ogromny ciężar spadł mi z serca. Strach ustąpił miejsca uldze, a łzy napłynęły naturalnie.

Wychodząc z pokoju, zobaczyłem, jak podskoczyła. Jej wzrok błądził po mojej twarzy w poszukiwaniu wskazówki. Kiedy powiedziałem jej, że wszystko w porządku, uśmiechnęła się, jakby znała mnie od zawsze.

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top