Prosty napój, którego spróbowałem przed snem
Napój, który zacząłem pić, był prosty i łatwy w przygotowaniu. Nic specjalnego. Bez cukru. Bez kofeiny. Tylko składniki znane ze wspierania prawidłowego trawienia i stabilizowania poziomu cukru we krwi w nocy.
Piłem ją około 30–45 minut przed pójściem spać, nie pijąc jej całymi haustami, tylko popijając powoli, wyciszając się.
Pierwszej nocy nie zauważyłem wiele.
Drugiej nocy coś wydawało się inne.
Spałem dłużej zanim się obudziłem.
Trzeciej nocy zdałem sobie sprawę, że w ogóle nie poszedłem do łazienki.
Wtedy zwróciłem uwagę.
Co zmieniło się po kilku nocach
Największym zaskoczeniem nie była tylko mniejsza liczba wizyt w toalecie. Ale to, jak czułem się podczas snu.
Nie przewracałam się z boku na bok tak bardzo. Nie budziłam się z tym nerwowym, półprzytomnym uczuciem. Rano czułam się spokojniejsza – nie pełna energii jak po maratonie, ale stabilna. Jasna. Wypoczęta.
Przez kolejny tydzień ten schemat się powtarzał. W niektóre noce nadal budziłem się raz, ale to już nie było to samo, co wcześniej. Ciągłe przerywanie zniknęło.
I nie zmieniłam całkowicie swojego stylu życia. Nie zaczęłam diety ani intensywnych ćwiczeń. Jedyną realną zmianą było to, co piłam przed snem – i to, co przestałam pić .
Leave a Comment